* / b / pol / ori / meta / muz / trv / soc / btc / cp / 3 / x / ai / oc / 4

/cp/ - Chłodne Pasty

Nazwa
E-mail
Temat
Komentarz
Plik
Osadź
Hasło (do usuwania postów)

File: 1705800209099.png (10.45 KB, 345x178, obraz_2024-01-21_022206141.png)

 No.9[Odpowiedź]

Kurwa rozjebałem znowu 2k P L N na mechanika i części do samochodu, tylko po to żeby do niego dzisiaj wsiąść i usłyszeć brzęczenie bo łącznik przed krospajpem sobie wziął wygnił i wydech spierdolił sie na asfalt xD

Eh anoni, moje życie to ostatnio ciąg jebanych porażek, niby wszystko wspaniale i cacy, trzeci awans w ciągu roku, podwyżki mi regulują tak, żebym zawsze zarabiał parę stów powyżej minimalnej, ale życie mnie rucha w dupę bo chciałem go troche zasmakować.

Widocznie nie dla śmiecia to.

Było kurwa nie sprzedawać Micry, a tak przesiadłem sie trzy segmenty wyżej i potwierdziły sie wszystkie najgorsze scenariusze,
Pamiętajcie koledzy, tania limuzyna to najdroższa limuzyna.

Jak na razie spotkałem się ze wszystkim czego nie miałem w skośnookich autach wcześniej. - Z ulegającymi awarii częściami zawieszenia, zgnitymi przewodami hamulcowymi, wysokim spalaniem, rozładowanym akumulatorem, popalonymi gumami i niesamowitym komfortem, ale powoli te dwa ostatnie przestają mnie przekonywać xD

Z korozją w sumie jak w Koreańcach i Japońcach, więc ziobro zaskoczenia.

Z fartem, postuje na slaszcepe(en xD) bo nie ma slaszfso

P.S. Jebać BMW

 No.10

Ja w zeszłym roku przetarłem swojego opla 2 razy.

Raz zrobiłem lekką rysę na dwoje drzwi to wpadłem na pomysł wspaniały™ roztarłem to gąbką i w cieniu na mokro rysa zniknęła, ale w słońcu widać matową plamę. Prawdopodobnie da się to naprawić polerką bez malowania regenerując wierzchnią warstwę.

Drugie zarysowanie i leciutkie wgniecenie na tylne drzwi poszło o kolumnę w centrum handlowym. Tutaj raczej nie uniknę 700-800 zeta za malowanie :/

 No.11

>>10
mode?

 No.13

>>12
Ople są wspaniałe, koncern General motors to najlepsza rzecz która przytrafiła się motoryzacyjnemu światu (poza dodgem i porsche) A ekonomistów trzeba wyjebać w dupę (i z motoryzacyjnego biznesu)



File: 1704912124237.jpg (65.91 KB, 739x416, 5xf1h8d5gb7gejy5w8fneu4czx….jpg)

 No.4[Odpowiedź]

„Ballada o Popku Monsterze”

AKT I. Spotkanie z Mistrzem

Zawsze lubiłem się uczyć. Ukończyłem na UJ kierunki Biotechnologia oraz Biofizyka.
Po odebraniu dyplomu nastąpiła twarda konfrontacja z rzeczywistością. Najlepszą pracą jaką znalazłem była posada w MacDonaldzie i KFC. No po prostu kurwa wstyd. Rodzicom mówiłem oczywiście, że pracodawcy walczą o mnie a ja zastanawiam się ciągle jaką ofertę przyjąć, aby optymalnie kontynuować karierę. W końcu zdecydowałem się na wyjazd do Wielkiej Brytanii – rodzice byli dumni, że jadę rozwijać się naukowo za granicę. W rzeczywistości pojechałem tam robaczyć jak większość polskiej emigracji. Zatrudniłem się na magazynie spożywczym w Barking (wschodni Londyn). Praca była w miarę lekka, a pensja chociaż nie była oszałamiająca to pozwalała na spokojne życie. Jedna rzecz jednak była nie do zniesienia. Pracowałem z typową polską patologią. Kiedy dowiedzieli się mam ukończone studia wyższe od razu nadali mi ksywę „magister”. Podkradali mi kanapki z szafki, przyklejali do pleców kartki z wulgarnymi napisami itp. Najbardziej uwziął się na mnie taki Tomasz z Radomia, który każdorazowo gdy mnie mijał wypłacał mi blachę w potylice z okrzykiem „orient magister!”. Powinienem zmienić tą pracę, ale to były kurwa moje pierwsze tygodnie w UK i nie miałem żadnych większych oszczędności. Musiałem zgarnąć chociaż kilka wypłat, aby zacząć myśleć o innym pracodawcy. Któregoś dnia po pracy postanowiłem pójść do pubu. Zamówiłem pintę Guinessa i udałem się w stronę wolnego stolika. Przy stoliku obok siedział wydziarany gość z wytatuowanymi gałkami ocznymi, który mi przypominał kogoś znajomego. Koleś zauważył, że się na niego gapię i nagle zagaił do mnie – „Jakiś problem kolego?” W tym momencie nie miałem już wątpliwości, że to Paweł Rak mój kolega z podstawówki! Wykrzyknąłem tylko „Popuś to ty!?”. Popek uśmiechnął się pod nosem i odpowiedział „Kopę lat Sebastianie”. Rozmawialiśmy dobre kilka godzin. Ja opowiedziałem mu o moich studiach i problemach ze znalezieniem pracy. On opowiedział mi o trudnym okresie dorastania, jak pobił gościa ze skutkiem śmiertelnym, przez co trafił na siedem lat za kratki, o tym jak muzyka rap przywróciła mu sens życia. Wypiliśmy już chyba po siedem piw na głowę, gdy Popek zapytał się mnie:
- Ziomuś, dlaczego byłeś taki smutny i przybity jak przylazłeś do pubu?
- Wiesz, wstyd się przyznać, ale współpracownicy gnębią mnie w pracy, a ja nie potrafię się im postawić. Zawsze byłem pizdą co sPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.5

AKT II. Per aspera ad astra.
W piątek po pracy udałem się na adres wskazany w wizytówce. Średnich rozmiarów willę otaczał obskurny drewniany płot. Nacisnąłem guzik na domofonie. W głośniku odezwał się głos Popka - „czekaliśmy na ciebie”. W głównym holu willi stało dwóch gości w czerwonych kominiarkach. Nie miałem wątpliwości, że to Popek i Borixon.
- Ciężar Twojego szkolenia wezmę na siebie ja – powiedział Popek. Jednak zanim zaczniesz naukę musisz przejść z Borixonem próbę trucizn.
Napiłbym się z tobą wódki dziś – krzyknął Borixon, po czym wyciągnął zza pleców dwie litrowe butelki wódki. Po chwili siedziałem z Borygo na tarasie wychylając kolejne kieliszki alkoholu. Po 0,3 już kręciło mi się głowie i miałem ochotę się porzygać. Widząc moje osłabienie kondycji Borixon wyciągnął cukierniczkę wypełnioną mefedronem, usypał 10 krech i kazał mi je wciągać. Piliśmy dalej, a ja oszołomiony mocą szatańskiego kryształu nie czułem przez dłuższy czas żadnej bani. Obudziłem się na drugi dzień w wannie. Ostatnie co pamiętałem to Borixon skaczący po pokoju śpiewający swój kawałek „Wyjebunda” – „Tracę kontrole, wjeżdżam do rzeki, uciekam przez las nie wiem przed kim. Lubie hardcore, pije z podziemiem, chce się najebać i walczyć z cieniem.” Nigdzie nie mogłem znaleźć mojego kompana od wczorajszego picia. Podążając za rozbitymi butelkami wyjrzałem przez barierkę na tarasie. Borixon leżał bez ruchu na ziemi, był cały zarzygany a z nosa leciała mu krew. Wydawało mi się, że ma skręcony kark. Nie wiadomo skąd za moimi plecami pojawił się Popek.
- Tak się bawi prawdziwy Albańczyk, hehe. Nie przejmuj się. Nic mu nie będzie.
Przez resztę weekendu wykonywałem proste i praktyczne treningi mające na celu wzmocnienie mojej tężyzny fizycznej – malowanie płotu, grabienie liści. W niedzielę umówiłem się z Popkiem na następny weekend. W pracy dalej mi dokuczali, ale czułem, że z każdym dniem staję się coraz bardziej asertywny. Nie mogłem się doczekać kolejnego weekendu.
W piątek po południu niczym karny padawan Jedi znów stawiłem się w willi Popka Monstera. Król Albanii zmierzył mnie wzrokiem i rzucił krótką komendę – ponapierdalamy się dzisiaj. Zeszliśmy do piwnicy, w której mieściła się sala treningowa MMA. Po krótkiej rozgrzewce Popek pokazał mi jak wyprowadzać ciosy, gdzie uderzać, kiedy dobrze zejść do parteru, jak dusić przeciwnika. W końcu stanął naprzeciwko mnie i krzyknął – zajeb mi! Próbowałem zadać mu cios, ale był za szybki i robił doskonałe technPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.6

AKT III. Kruchy jak diament
Kolejne weekendy jakie spędziłem na treningach mocno mnie rozczarowały. Oprócz standardowego narkotyzowania się, sporadycznego picia wódki z Borixonem i treningu MMA Popek zlecał mi kolejne prace praktyczno – rozwojowe czyli rąbanie drewna, przekopywanie ogródka, koszenie trawy. Pewnego dnia przyszedł do mnie i rzucił na stół kilogram marihuany. Moim zadaniem było ukręcić tysiąc jointów na jutrzejszą imprezę. Po pięćsetnym joincie bolały mnie już palce i trafił mnie szlag. Wstałem i krzyknąłem tylko – Pierdolę to wszystko! Nie dam się więcej wykorzystywać. Z ciebie jest chuj a nie Król Albanii. Jaki jest sens tych wszystkich prac, które wykonuję? Zauważyłem błysk w oku Popka. Podszedł do mnie i rzekł:
- Uderz mnie, ale tak jakbyś wykonywał ruch malowania płotu.
Wykonałem dłonią pociągły gest tak jakbym malował płot pędzlem. Dłoń Popka w pewnym momencie zablokowała mój cios. Powoli domyślałem się co Popek Monster Ryszki Szyszki Król Albanii chce mi przekazać.
- Odepchnij mnie, ale zrób to tak jak popychałeś kosiarkę po trawniku.
Popchnąłem go, a on aż musiał zaprzeć się nogą z tyłu aby utrzymać równowagę.
- A teraz mi przyjeb z góry tak jakbyś rąbał drewno.
Złączyłem obie pięści i uderzyłem z całej petardy. Popek chciał zablokować mój cios przedramieniem ale siła mojego uderzenia sprawiła, że upadł na podłogę.
- Mam nadzieję, że teraz rozumiesz. Jeszcze trochę i będziesz gotowy.
- Przepraszam mistrzu. Przepraszam, że w ciebie zwątpiłem. W oczach miałem łzy. Chciałbym tylko wiedzieć jaką umiejętność nabędę skręcając te jointy?
Popek uśmiechnął się i chwycił 100 karatowy diament jaki wisiał na jego łańcuchu. Wziął go między kciuk a palec wskazujący.
- Skręcając jointy ćwiczysz siłę palców. Co zrobisz gdy jedyną szansą na wygranie potyczki będzie złamanie przeciwnikowi karku dwoma palcami? Uciekniesz, czy złamiesz mu kark jak szmacianej lalce?
W tym samym momencie Popek Monster rozkruszył na pył dwoma palcami diament ze swojego łańcucha. Tak kurwa! Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Dwoma pierdolonymi palcami rozkruszył jeden z najtwardszych materiałów na ziemi.
Od tamtej pory przykładałem się do każdego ćwiczenia jakie zlecił mi mój mistrz. W końcu nastąpił dzień w którym otrzymałem czerwoną kominiarkę. Byłem strasznie dumny, znaczyło to dla mnie więcej niż dwa tytuły magistra Uniwersytetu Jagiellońskiego.
- Wiesz co teraz musisz zrobić? - zapytał Popek Monster aka B.A.D. Post za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.7

AKT IV. Rób swoje.
Mój plan był prosty. Miałem zaatakować swoich hejterów w środę wieczorem. Tego dnia zazwyczaj zostawali po pracy na magazynie, aby urządzać nielegalne walki kogutów. Ubrałem się w czarne wygodne ciuchy i odczekałem kilka godzin aż się ściemni. Podszedłem do lustra i założyłem czerwoną albańską kominiarkę. Spojrzałem w swoje oczy tak jakbym patrzył w nie po raz ostatni. Musiałem tam jechać. Musiałem rzucić im wyzwanie.
Budynek dzielił się na dwie części. Większą część zewnętrzną, która służyła jako hala przeładunkowa, oraz mniejszą część wewnętrzną, w której składowano palety i w której odbywały się nielegalne walki ptactwa. Z impetem wyważyłem drzwi do hali zewnętrznej. Ku mojemu zdziwieniu nie zastałem nikogo, co wydało mi się podejrzane. Zamknąłem drzwi i zabezpieczyłem je olbrzymią kłódką – nie było takiej opcji, aby ktokolwiek uciekł. Szedłem ostrożnie, powoli wyszukując jakiegokolwiek ruchu który mógłby przykuć moją uwagę. Gdy doszedłem na środek hali nagle zgasło światło. Zaczęło się – pomyślałem. Po chwili dobiegł do mnie odgłos elektrycznego sinika, który cały czas przemieszczał się w ciemnościach. Znałem ten odgłos doskonale – to jeden z moich hejterów jeździł wokół mnie elektrycznym paleciakiem. Skurwysyn miał nade mną przewagę – posiadał noktowizor. Dźwięk niespodziewanie przybliżył się do mnie a ja dostałem czymś twardym w łeb. Zebrałem się w sobie i przybrałem postawę obronną. Próba identyfikacji kierunku, z którego nadejdzie kolejny cios spełzła na niczym a ja kolejny raz otrzymałem silne uderzenie w skroń. Wyrównałem oddech. Przypomniałem sobie próbę trucizn razem z Borixonem. Przypomniałem sobie jak działanie alkoholu i mefedronu wymieszało się, a ja zapadłem w błogą nicość. Nie ma mnie. Nie ma ciemności. Ciemność nie istnieje. Ja i ciemność jesteśmy jednością. Po chwili znów usłyszałem nadciągający odgłos paleciaka, ale tym razem automatycznie wykonałem double round kicka. Moja stopa pędząca z prędkością dźwięku w jakiś cudowny sposób odnalazła głowę hejtera. Usłyszałem odgłos strużki krwi i zębów uderzających o podłogę. Hejter bezwładnie oparł się na drążku sterowniczym, zwiększył prędkość i kierował się wprost na ścianę. Zderzając się ze ścianą włączył światło, a ja mogłem kontynuować swoją zemstę.
Delikatnie otworzyłem drzwi do wewnętrznej części magazynu. Ujrzałem dość groteskową scenę. Wokół stały klatki na drób. Większość z nich była otwarta i wszędzie krzątały się Brojlery, Bojowce Malajskie a naPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.8

sog



File: 1704910614813.jpg (4.93 KB, 194x259, images.jpg)

 No.3[Odpowiedź]

Szedłem sobie Nowym Światem gdy zaczepił mnie człowiek z identyfikatorem firmy badań konsumenckich. Spytał się czy wezmę udział w badaniu opinii na temat słodyczy. Badanie miało trwać maksymalnie pół godziny a nagrodą za udział miało być pudełko batonów. Nie spieszyłem się zbytnio, więc z chęcią przystałem na propozycję. Weszliśmy w bramę i zaprowadził mnie do biura. Musiałem na recepcji wypełnić ankietę - płeć, wiek, moje preferencje dotyczące słodyczy itp. Musiałem także zaznaczyć alergeny, na które jestem uczulony. Nie posiadam żadnych uczuleń niemniej były tam takie dziwne nazwy alergenów jak tiopental, skopolamina. Zakreśliłem opcje zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą. Po ankiecie miły pan zaprosił mnie do pokoju w którym miało się odbyć badanie. Dziwna sprawa, ale idąc korytarzem minąłem jakiegoś księdza lub biskupa. Zaczęło się badanie. Musiałem próbować Bounty, Grześki, Marsy, inne słodycze i odpowiadać na pytania ankietera. Starałem się być szczery w swoich odpowiedziach. Doszliśmy do końcowego badania – na dwóch talerzach postawiono przede mną dwie kremówki – Częstochowską i Wadowicką. Nie wiedziałem która jest która a moim zadaniem było spróbować obydwu oraz wskazać tą, która smakuje lepiej. Tak też zrobiłem i wskazałem kremówkę, której smak bardziej mi smakował. W tym momencie twarz ankietera skamieniała. Po chwili paraliżującej ciszy poprosił mnie o chwilę cierpliwości i wyszedł. Był tak zdenerwowany, że nie domknął nawet drzwi.

Usłyszałem fragment rozmowy:
- … twierdzi, że częstochowskie lepsze…
- …przeprowadzić trening motywacyjny…

Po chwili do pokoju weszła kolumbijska prostytutka, otworzyła ściśniętą dłoń i dmuchnęła mi jakimś proszkiem w twarz. Momentalnie odleciałem w narkotycznym transie. Następnie dwóch kleryków przypięło mnie półprzytomnego do fotela i nałożyło na oczy gogle 3D . Zobaczyłem kulę ziemską jak w google maps. Po chwili obraz zaczął się przybliżać do Europy, Polski, okolic Krakowa. W pewnym momencie obraz zjechał do Wadowic. Usłyszałem głos Jana Pawła II – „tu w tym mieście Wadowicach wszystko się zaczęło”. W tym momencie zobaczyłem wnętrze jakiegoś kościoła, tyle, że zamiast ław i ołtarza była tam cała taśma produkcyjna kremówek! Pod sufitem patrzył na wszystko Papież. Był jak Willy Wonka a zamiast umpa-lumpów uwijali się przy produkcji ministranci. Nagle oślepił mnie błysk światła i widziałem papieża z jakimiś dziećmi. Malutka blond dziewczynka pytała się:
- A czy…? A czy jedzeniem kremówek moPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.


File: 1704910302040.jpg (552.61 KB, 2000x1331, 9bff0b05e6d2a707291006c131….jpg)

 No.2[Odpowiedź]

Posłuchajcie Anony byłem dzisiaj w RFN w sensie poszedłem do Lidla xD Teren tego hipermarketu był zorganizowany w stopniu niebywałym. Podjazdy, miejsca poboru wózków - po prostu czysta ergonomia. Ze świecą takich rozwiązań szukać w polsce. Przekroczyłem próg tego królestwa i stanąłem jak wryty. Przepastne alejki wypełnione pięknie opakowanymi towarami z całego świata onieśmieliły mnie.
>Nieźle jak na prywaciarza. Fiu-Fiu.

Pomyślałem.

Obok mnie przechodziła przypadkowa pracownica tej szanownej instytucji. Ta mikra kobieta przy pomocy elektrycznego paleciaka transportowała jakieś 2 tony warzyw i owoców. W polsce musiałaby to robić siłą swoich mięśni i pewnie gdyby była w ciąży to by poroniła :(

Spytałem się o drogę do makaronów. Uśmiechnięta kobieta wręczyła mi tablet z elektroniczną mapą sklepu. Kierowany tą mapką zaszedłem do alejki w kształcie włoskiego buta. Mają rozmach szkopy - pomyślałem.

Nawet nie wiedziałem, że może być tyle rodzajów makaronów. Jakieś kurwa farfale tagiatelle chuje muje dzikie węże. Przyznam, że trochę sie zestresowałem i straciłem głowę. Chwyciłem pierwszy lepszy makaron i pognałem do kasy. Kasjerka skasowała makaron. Na cyfrowym wyświetlaczu wyskoczyła suma 24 zł. Byłem dupie bo miałem równo odliczone 10 złotych w pięćdziesięciogroszówkach. Wydukałem tylko pod nosem n-nie mam tyle. Kasjerka parskła tylko
>jak można nie mieć 7 euro xD

Po chwili jednak zreflektowała się, że sprawiła mi przykrość tą uwagą i wezwała kierownika.

Nagle na sklep wszedł kierownik. Drzwi otworzyły się przed nim automatycznie. Same! Tak jakby otworzył je siłą woli. Kierownik Matthias szedł ku nas sprężystym krokiem. Ten piękny wysportowany aryj czyk dosłownie lewitował 30 cm ponad podłogą a klienci i załoga sklepu odprowadzała go wzrokiem.
Post za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.


File: 1704465325772.jpg (143.92 KB, 1100x700, kanye-janpawel2.jpg)

 No.1[Odpowiedź]

Papież GMD feat. Kanye West –
„Pope kidfucker”

Rock-a-Fella records 2014
Producer: Donatan
Lyrics: Papież GMD, Kanye West

ref.
Styl życia pedofila tak zostałem
wychowany,
Nigdy nie opuszczę już
Watykańskiej bramy,
Bagiety w internetach – dlatego
chroń mnie Boże,
Kiedy Ciepłe Placki ściągam sobie
Post za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.


Usuń post [ ]
Wstecz [1] Dalej | Catalog
* / b / pol / ori / meta / muz / trv / soc / btc / cp / 3 / x / ai / oc / 4